U wielu z nas, raz na jakiś czas, albo częściej, budżet „się rozjeżdża”. Pieniądze jakoś w magiczny sposób znikają i nie wiemy na co. Jak się chwile zatrzymać i zastanowić oraz odtworzyć wydatki ostatnich dni czy dwóch tygodni to okazuje się, że poszły na nieplanowanego dentystę, dwie super książki, zaliczkę na wyjazd w grudniu, dodatkowy bak paliwa, bo wyjechaliśmy do koleżanki na weekend nad jezioro i prezent na osiemnastkę dla bratanicy. I dziura finansowa gotowa. W takich przypadkach jesteśmy w stanie namierzyć „winowajców”. Dużo częściej łapiemy się na tym, że one się zwyczajnie rozpływają w codziennym życiu i wydatkach.

Jak czuję, że dzieje się taki proceder w znaczącym stopniu w moim życiu to przez 2 miesiące notuję wszystko. Na jednej z ostatnich sesji mapowych Monika miała taki zapis na swojej Mapie – robię miesięczny budżet, zbieram paragony, wiem dokładnie ile i na co wydaję.

Są ludzie, którzy robią i pilnują kasy non stop i to pewnie bardzo dobry zwyczaj. Ale są tacy co mniej pilnują, a na pewno nie regularnie.

Swoje  zestawienie robię w we własnym zaprojektowanym Excelu, ale gotowy przygotowany arkusz można pobrać na stronie Michała Szafrańskiego – specjalisty od finansów – o czy przypomniała mi właśnie Monika.

Rzecz może się być „niewarta” umieszczenia na Mapie Marzeń jako cel czy koncept. Jednak dla niektórych może być odkryciem, przypomnieniem albo zadaniem do zrobienia. Bardzo ważnym. Jak dla innych umieszczenie zapisu o braniu leków, badaniach czy randce z partnerem.

Jak się ma twój budżet?

Kontrolujesz przepływy?

Wiesz gdzie ci „uciekają” pieniądze?

Może czas na, chociaż krótkotrwałą skrupulatność i ocenę stanu obecnego?