Zdrowie i Rodzina. Chciałoby się powiedzieć, w zdrowej rodzinie jest i zdrowie, ale to nie zawsze prawda, chociaż niewątpliwie pomaga. Pole zielne zawiera w sobie dwa podstawowe obszary.

Ludzi bliskich, ważnych, takich, którzy stanowią dla nas autorytet i możemy zawsze zwrócić się do nich o pomoc czy radę. Kiedyś często takimi ludźmi był starszyzna rodu. Ktoś, kto przeżył dużo, ma doświadczenie życiowe i zwyczajnie wie, jak świat jest zbudowany. Teraz rzadko już mamy taką osobę. A jak już mamy to często nie jest ona z rodziny. Zresztą teraz mało kto już wie, jak jest świat zbudowany. Co ja zdecydowanie podkreślam w tej kwestii w polu zielonym. Jak umieszczacie tzw. rodzinę na swojej Mapie, to dobrze się zastanówcie czy chcecie tych konkretnych ludzi mieć. Bo może w tym polu wolelibyście umieścić inne bliskie osoby. Może twoją „rodzina” jesteś ty i twój brat? Może ty i bardzo bliska przyjaciółka (tak wiem, że przyjaciele są w polu szarym na Mapie natomiast jeżeli osiągnęli rangę osoby bliskiej, to często pojawiają się na zielonym). A może ty i dzieci tylko? Albo ty i twoja mama? Kombinacji sporo. Warto to przemyśleć w sercu.

Drugim obszarem jest szeroko pojęte zdrowie. Szerokim, bo dotyczy nie tylko zdrowia fizycznego, ale tez psychicznego, formy, zadbania o siebie i zaopiekowania się sobą. Wizyt u lekarza, brania leków, badań okresowych zwyczajnych i tych poważnych, terapii, rehabilitacji, diety i fizycznego zadbania o dobra kondycję.

Jeżeli jesteście zdrowi i nic w tej materii nie trzeba robić ani sobie życzyć może warto podziękować Wszechświatowi za taką formę i stan.

Kilka przykładów marzeń, chceń i celów w polu zielonym.

Moja mama jest samodzielna i zgadza się na opiekę domową.

Jeżeli jesteśmy już w takim wieku, że nasi rodzice wymagają opieki, bo taki temat zwykle pojawia się na Mapie. Jakiś czas temu pracowałam z Marią lat 55. Wiek mamy Marii był dosyć zaawansowany i też stan zdrowia nie najlepszy. Marysia miała swoją rodzinę, dwójkę dzieci już prawie na wylocie, męża, z którym szaleństwa nie było, ale żyli sobie jakoś tam razem. Od kilku lat jej mama wymagała coraz intensywniejszej opieki i doglądania. Nie chciała zgodzić się na żadną zewnętrzną pomoc dochodząca, mimo iż Maria była w stanie to sfinansować i zapewnić, że znajdzie kogoś, kto będzie miał szanse być zaakceptowany przez mamę. Nie, bo nie. I koniec. Z roku na rok było coraz trudniej i Maria wiedziała, że za chwilę opieka będzie musiała być na miejscu cały czas. To był jeden z wielu tematów na jej mapie. Z niego wynikało to, że nie może uprawiać praktycznie żadnych sportów ani umawiać się z przyjaciółmi, o wyjazdach nie mówiąc, bo wciąż do mamy trzeba było jechać. Swój dom trochę zaniedbała, bo mając lat 55 i menopauzę miała sił zdecydowanie mniej niż kiedyś i zwyczajnie ich nie starczało. Miała pojechać na kurs doszkalający, który pozwoliłby jej na aktywne utrzymanie się na trudnym rynku pracy, ale przecież tydzień poza miastem był nie do pomyślenia. Sprawy lawinowo rosły i komplikowały się coraz bardziej.

Co zostało umieszczone na Mapie?. Zdanie „Mama zgadza się na stałą opiekę od 1 kwartału 2020”. Samo zdanie jest tylko zdaniem. Samo się nie zrobi. Temat akurat bardzo trudny i łatwo zrobić krzywdę nieprzemyślanym zapisem, więc należy być z zapisami na Mapie bardzo ostrożnym. Ustaliliśmy też, ze Maria zaprezentuje mamie swój grafik, kiedy będzie przychodzić i od następnego miesiąca to nie będzie 7 razy w tygodniu tylko 3. Stan mamy na dziś na to obiektywnie pozwalał. W pozostałe dni Maria zajmuje się sobą, swoją formą, ogarnięciem swojego odłożonego na bok życia, pomyśli o szkoleniu itd. Umieściliśmy też na Mapie słowo „konsekwencja w postępowaniu z mamą”. Zadaniem domowym swego rodzaju, było, aby Marysia przez miesiąc wytrwała w ustalonych zasadach i faktycznie poszła tylko 3 razy.

Niektórzy mogą powiedzieć, że to niegodne, ze okrutne, że zła córka to jest i co tam jeszcze. Pamiętajcie, tlen podajemy najpierw sobie. Za chwilę Maria znalazłby się w takim stanie, że nie byłaby w stanie ani razu pójść do Mamy. Pamiętajmy, że mama była generalnie w dobrym stanie. Sytuacja byłaby inna gdyby to była ciężka choroba albo demencja, albo coś takiego. Podejmuje się pracować na Mapie z tematami, które da się ogarnąć i ogarnąć człowieka. Z dużą ostrożnością.

Tak więc zgoda mamy na opiekę, 3 razy w tygodniu i konsekwencja. Co jeszcze znalazło się na Mapie. W polu szarym (pomocni ludzie) umieściłyśmy zapis „pojawia się osoba do opieki, którą mama akceptuje” a w polu fioletowym (pieniądze) „mam wystarczające fundusze na zapewnienie opieki mamie”.

Co się wydarzyło? Takie historie zawsze mnie rozbrajają. Po jakimś czasie, nie jakoś od razu, dostałam smsa od Marysi, że mamą zajmuje się sąsiadka, która straciła pracę, a że rynek pracy dla kobiet w okolicy 60 nie jest fantastyczny (bo tyle ma sąsiadka) to bardzo chętnie się podejmie. Mieszka piętro wyżej. Panie „zgadały się” jak sąsiadka zbierała podpisy mieszkańców, pod podaniem do spółdzielni.  Takich historii jest wiele. Mapa służy przepracowaniu w sobie tematu. Pozwoleniu sobie na spojrzenie w inny sposób, dojrzeniu możliwości innych i akceptacji, że tlen najpierw sobie.

Badania na ten rok

Mapa to swego rodzaju plan na rok z rzeczami, które są najważniejsze. Jak jesteśmy chorzy i boli, to chodzimy po lekarzach i robimy badania zalecone. Natomiast jak generalnie jest ok i tak bardzo rzeczy nie dokuczają i nie wołają ,to zamiatamy badania pod dywan i już.

Kiedy ostatnio robiłaś badania tarczycowe? Może bierzesz dawkę zalecona od lekarza 4 lata temu, zdobywając receptę od lekarza ogólnego. Może czas na badania i ich interpretację przez endokrynologa. Ciało się zmienia i dawki też. Swoją drogą ostatnio od dietetyka dowiedziałam się, że zawsze brałam leki na tarczycę w niewłaściwy sposób. Wiedziałam, ze na czczo i potem pół godziny nie wolno jeść. Okazuje się, że na czczo tak, ale godzinę nie wolno jeść, a kawę dopiero po 2 godzinach. Natomiast nabiał i cytrusy po 4 godzinach dopiero wolno! W przeciwnym wypadku kawa czy serek wchodzą w rekcję, i efektywność działania leku spada na łeb na szyję. Moje picie dwóch espresso pół godziny z zegarkiem w ręku po lekach rujnowało skutecznie jego działanie. Jeżeli przestrzegacie zaleceń, dawka jest sensowniej wchłaniana i mniejsza zdecydowanie. To dygresja mapowa, ale takimi rzeczami też dzielę się na wykładach z kobietami.

 

Mapa Marzeń - Pole Zielone

Może na waszej mapie wyląduje fantastyczne badanie o nazwie kolonoskopia czy gastroskopia, bo wizyty w toalecie pokazują, że warto to zrobić albo wiek wskazuje, albo obciążenie rodzinne. Kiedyś ktoś na wykładzie zapytał mnie, czy naprawdę ma sobie kolonoskopię wypisać na mapie??? Ja to zostawiam Wam. Może to nie marzenie, może nie cel największy, chcenie pewno nie, ale potrzeba jednak czasem tak. Mapa ma funkcję motywującą, przypominającą i stymulującą do działania. Ja zaplanowane badania umieszczam na swojej i czasem w grudniu danego roku je robię, ale robię! A wy robicie?

Densytometria? Może ktoś też idzie już 5 lat? Może czas, bo mama i babcia mają osteoporozę, a rzeczy czasem w klanie sobie idą za nami. Wielu ludzi nie lubi się badać, bo potem trzeba coś  z tym robić. Przy osteopenii czy osteoporozie trzeba zacząć ćwiczyć i brać leki. Rzeczy dają się naprawiać, trzeba tylko wiedzieć co i jak.

Forma fizyczna

Pracowałam z Anią nad jej Mapą. Celem było polepszenie formy. Ani baaardzo się nie chciało. Znaczy chciała być sprawna, bo jakoś ostatnio coraz trudniej jej było się ruszać, chciała nie mieć zadyszki po wejściu do biura, chciała mieć lepsze ciało i trochę mniej kilogramów. W pierwszym rzucie na Mapie pojawiły się: zajęcia fitness 2 x w tyg., bieganie 2 razy po 2 km, rower raz w tygodniu. Pomysł na siłownię i trenera personalnego na etapie budowania mapy pojawił się i został odrzucony, bo Ania „nie lubi pocić się, jak ktoś patrzy tylko na nią”. Jak widzę nagle taki super plan, to wiem, że to się nie uda, ale siedzę cicho. Od kobiety, która nie robi nic do osoby, która robi 5  razy w tygodniu, droga nie tak prędka, chyba że jest jakiś bardzo intensywny czynnik typu nowy mężczyzna, który jest szaleńcem sportowym. Tu tak nie było. Partner Ani nie był sportowcem i nie zamierzał jakoś wybitnie jej też wspomagać. W trakcie rozmowy okazało się, że zajęcia fitness to jednak nie bo „ tłum ludzi i wielka sala, i same wysportowane laski, i nie dam rady”. Bieganie zostało, ale jako test. Jak ktoś robi mapę, to trwa to jakieś 2 tygodnie. Wtedy polecam test. Czyli wstań rano jutro i pobiegnij. Zobacz ,co się stanie. Bieganie się nie udało na końcu.

Co się pojawiło? Ćwiczenie w domu przed telewizorem, gdzie wyświetlany jest 15-minutowy program wybranej trenerki. Muzyka, tempo, możliwość powtórzenia. Faza testów i bingo. Po jakimś czasie dostałam informację, że Ania wylądowała po 3 miesiącach własnych ćwiczeń na sali w klubie fitness. Teraz to już tylko czekam na trenera personalnego i siłownię.

Dzisiejsze przykłady mogą zaskoczyć. Bo to nie marzenia typu „jem 5 posiłków dziennie” „Mam super figurę i długie nogi” „zdrowo się odżywiam”, „spędzam z rodziną więcej czasu” itp. Mam nadzieje, że jednak spowodują refleksję nad własnymi sprawami.


Jutro na blogu przykładowe zagadnienia do pola zielonego i pytania pomocnicze!

Zrób Mapę Marzeń
i zaplanuj swój
NAJLEPSZY ROK!