Od dobrych kilku lat robię w świąteczny wieczór podsumowanie roku. Robimy to razem wyłącznie w wąskim gronie. Każdy z nas mówi, co mu się dobrego wydarzyło w danym roku i o celach na kolejny. Od dwóch lat dołożyłam nową kategorię – kluczowe spostrzeżenie na mijający rok. W pierwszym roku, czyli kilka lat temu, opór był czynny, bo ja znowu wymyślam coś. Jednak jako że mój wariacki autorytet wydaje się być ugruntowany wśród bliskich, to posłuchali i zapisałam, co wszyscy powiedzieli. Jak odczytałam poprzedni rok, w wigilię to już chęć do kolejnego razu była większa. I tak trwa. Ten przydługi wstęp na temat wigilii, która już minęła w tym roku, jest po to, aby podzielić się kluczowym spostrzeżeniem tego roku. Otóż w moim domu wszyscy zgodnie powiedzieli, każdy na swój sposób oczywiście, że pandemia nie jest zła. Bo trudno trochę powiedzieć, że jest dobra.
 
Jesteśmy w tej szczęśliwej grupie, że przechorowaliśmy covid stosunkowo lekko. Bo cóż to jest dwa czy trzy tygodnie totalnej mgły na mózgu (zastanawiałam się, czy rozum straciłam, bo dodanie dwa do dwóch było trudne) czy też napadające wciąż obezwładniające zmęczenie. Dam rade. Mam pracę, jesteśmy zdrowi, kochamy się i lubimy. Jest dobrze.
 
Dlaczego Pandemia nie jest zła?
 
Bo zdarzył się niepowtarzalny, w tak dużej ilości, czas razem. Jak jest komuś z kimś dobrze, to taki czas jest bezcenny. Jak wygrana loterii.
Bo okazało się, że mój dom jest przystanią dla wielu ludzi. O tym wiedziałam, jednak nie wiedziałam, że aż tak bardzo.
Bo weryfikacja ważnych ludzi wkoło nas raczej zwiększyła ich liczbę, niż zmniejszyła.
Bo mogłam w końcu gotować bez końca i spełniać wszystkie kulinarne życzenia, aż osiągnęliśmy moment „zamówmy coś fast foodowego…”
Bo nauczyliśmy się siebie nawzajem, bardziej czego nigdy byśmy nie zrobili, bo na takie mega procesowane pogłębione „gadania” zwykle nie ma czasu.
Bo podnieśliśmy swoja świadomość osobistą, rodzinną, grupową i zbiorową generalnie.
Oczywiście nie wszystko jest takie cudowne i piękne jednak bilans wychodzi dodatni na korzyść relacji.
Co jeszcze zostało wprowadzone jako novum do mojego domu. Zainspirowana on-linowym zadaniem domowym jednej z córek zainicjowałam łańcuch na choinkę. Każdy dostał 10 karteczek, każdy inny kolor, podpisanych imieniem i z podanym rokiem. Zadaniem było wypisać 10 dobrych rzeczy jakie wydarzyły się w 2020. Taki łańcuch został następnie powieszony na choinkę. Co więcej, niektórzy ludzie pojawiający się regularnie w naszym domu dostali prawo do dołączenia się do łańcucha. W planie jest w kolejnym roku doczepienie następnych ogniw.

Może ktoś ma chęć w Nowy Rok zrobić sobie wpis w kalendarzu. Pytania są takie.

1. Dobre rzeczy, które wydarzyły się w mijającym roku (można następnie przenieść na łańcuch)
2. Cele na następny rok (to trochę mapowe przyznaję)
3. Kluczowe spostrzeżenia mijającego roku.

Może komuś się nada na ten Nowy Rok…