To jest bardzo ważny tekst.

Robię z Wami Mapy od wielu lat. Na żywo, pisemnie, telefonicznie, on-linowo na różne sposoby. Zaskakujecie mnie w sumie za każdym razem, bo każdy jest inny i każda Mapa jest specjalna, indywidualna, odkrywcza i nawet jak to ja, jestem głównie mentorem w tym procesie to dostaję od każdego z was wartości, które są bezcenne.

Dlaczego bardzo ważny? Bo czasem zdarza się odkrycie, zabieg, pomysł, który ktoś zastosował na swojej Mapie i który tworzy nową jakość, nowe podejście.

Ostatnio pracowałam nad Mapą z Kariną. Rzadko ktoś ma takie imię jak ja, a jeszcze robić Mapę i zrobić takie odkrycie, które mi też się przyda i dwie Kariny. Wszechświat nie zna granic w poza przyczynowej koincydencji zdarzeń.

Patrzę na Mapę, a tam w polu czerwonym, czyli polu Samoakceptacji, Akceptacji, Szacunku, Wpływu zdjęcie właścicielki mapy jako małej dziewczynki i zapis pod zdjęciem „Kocham i akceptuję siebie”. Pytam co tu robi ta mała dziewczynka, i jakie jest znaczenie tego zdjęcia. Okazuje się, że jest to jeden z ostatnich momentów w życiu, kiedy ta dziewczyna pamięta, iż czuła się ważna, akceptowana, kochana, szanowana. I bardzo chciała, aby to poczucie wróciło. Aby znów czuła się silna, wartościowa, mądra, piękna i jedyna w swoim rodzaju. Wielu z nas nie dostało od rodziców i opiekunów tych wszystkich budujących naszą wartość i tożsamość rzeczy. Tych elementów, słów, zachowań, wsparcia, dzięki którym, mogliśmy rosnąć zdrowo emocjonalnie, pewni siebie i z wysokim poczuciem własnej wartości. Mając takie doświadczenie, jakie mam, mogę powiedzieć, że większość ludzi naszego pokolenia ma odciętą tzw. trzecią nogę (o trzeciej nodze poczytacie w mojej ostatniej książce „Orgazm na szczycie” – cały rozdział jest dostępny do poczytania za darmo na stronie). Jeżeli nie dostaliście tego szeroko rozumianego wsparcia, to już nie dostaniecie i trzeba zadbać samemu o wsparcie. Jako dorosły człowiek, dorosła kobieta, dorosły mężczyzna.

Więc patrzę na Mapę i widzę małą dziewczynkę. Samą. I zapala mi się czerwona lampka intuicyjna. Po internecie krąży taki rysunek, gdzie stara kobieta przytula w lustrze swoje młode odbicie i przytula się i „ukochuje” je. I myślę, że taki zabieg na Mapie jest czymś odkrywczym. Zrobienie kolażu siebie małej i siebie dużej opiekującej, dbającej, wspomagającej swoją małą dziewczynkę w środku, swoje dziecko w sercu, głowie i ciele.

Po tej sesji zrobiłam to u siebie na swojej własnej Mapie. Już długo ja sama jestem w procesie akceptacji siebie, dbania o siebie i troszczenia się o moje dziecko we mnie. Wspierania go i budowania. Patrzenie na swoje zdjęcie jako dorosłej kobiety otulającej tę małą dziewczynkę może mieć magiczną moc. Idącą w obie strony. Jeżeli ta mała czuła się dobrze w tamtym momencie to przypomni nam dorosłej to uczucie. A jeżeli nie czuła, to my jako dorosłe zadbamy o swoja małą dziewczynkę.

Pomyślcie o tym. Może wam też potrzeba spotkania ze sobą. To ważne.