Szukaj
Close this search box.

Waga

WAGA
Mam takie doświadczenie życiowe.
Po 40tce tyje się od wody.
Po 50tce tyje się nawet od oddychania.
W związku z tym faktem (bo to fakt niezaprzeczalny) trzeba albo warto może się pilnować.
Moja super waga to 68 kg. Jak mam 66 (co ostatnio zdarzyło się naście lat temu) to jestem gwiazdą i mogę nawet ubrać bluzkę w której rąbek brzucha widać. Ale nie bądźmy zbyt zachłanni. Realizm. Szczególnie po 50tce. Bywają dni, że nagle robi się 71 kg, a potem za dwa dni już 73 kg…
Nie wiem jak to się dzieje, ale tak jest. Od wielu lat poruszam się w tych widełkach 68-73. Nagłe pojawienie się 2 kg następuje zawsze , ale to zawsze niespodziewanie, nieoczekiwanie i w ogóle nie wiadomo skąd. I wnerwia mnie ogromnie.
Za to potem każde zejście o 100g jest wyczynem tytaniczno – herkulesowym bo bardzo nie chciałabym Syzyfa tu przywoływać.
Co mi w tym pomaga? Spisywanie wagi. Codziennie. Od wielu lat. O tej samej porze. Na tej samej wadze. W tym samy nieubraniu. Wtedy dzwonek przekraczania kolejnych limitów uruchamia się szybciej. Nawet jak udaję, że nie widzę i nie słyszę oraz ignoruję.
W łazience mam na kafelkach karteczki i zapisuję. Może ten pomysł komuś się przyda. Może zechcecie wstawić sobie na swojej Mapie Marzen taki koncept.
Podobna metoda dotyczy snu. Oszukuję siebie regularnie, że śpię wystarczająco. Więc raz na jakiś czas, kiedy już ludzie pytają się czy jestem chora, robię zapiski snu po to, aby karnie spać przez tydzień 8h bez oszustwa.
Dobre i właściwej wagi wam życzę!
Jest jeszcze zabieg cukrowy, o którym pisałam, ale to może przywołam ten wpis jutro bo wciąż aktualny.