Kiedyś zadzwoniła do mnie koleżanka i zaaferowana zaczęła opowiadać o swoim super pomyśle. że odchowali dzieci, młodsi nie będą, zdrowi i sprawni są, trochę kasy jeszcze maja bo pracują i teraz czas na renowację lekko zwiędniętego związku. Temat mi znany bo ci co bywają na moich wykładach wiedzą, że to jeden z pomysłów na podupadający związek jednak w sumie niewielu go realizuje. Świetny jest, nie wymaga milionów, a na pewno robi dobrze relacji. Otóż wymyśliła ona, że raz na 2 miesiące czyli 6 razy w roku pojada oboje na weekend sami gdzieś w świat, a czasem nawet w Polskę.
I otóż to ma wyglądać tak, że raz na dwa miesiące w piątek biorą urlop albo jakoś kończą wcześniej (a mogą) i jadą albo lecą. Wracają w niedzielę w nocy. To mają być miejsca, które będą im sprawiać radość, gdzie jest coś fajnego do zobaczenia, dobre jedzenie i wino. I dużo czasu na rozmowę oraz leniwe bycie ze sobą. Kto jedzie?
Znam takich co jeżdżą w jakimś celu albo uskuteczniając jakiś konkretny pomysł.
Znam takich co jeżdżą po świecie i generalnie chodzą po knajpach doświadczając orgazmów kulinarnych i winnych.
Znam takich co jeżdżą w miejsca rowerowe i tak wybierają lokalizacje.
Znam takich co jeżdżą zgodnie z miejscami nurkowymi na świecie
Znam też takich, którzy zawsze jadą na jakiś koncert. Co prawda oni bardziej w 6 osób jadą ale też fajnie.
Znam takich co mają weekendy motorowe połączone ze spa w miejscu docelowym.
Są tacy co jadą zwiedzić w te dwa dni dane miasto i trochę je poznać.
I jeszcze tacy co jada do danego miasta i „obiegają” je wspólnie przez dwa dni. Na maratony w różnych miastach też wspólnie jeżdżą.
A ty? Co tobie przychodzi do głowy.
Z reguły udaje się pierwszy i drugi wyjazd, a potem u większości spada poziom chcenia. Ale jakby zaplanować wszystkie 6 ?
@obserwujący
https://mapamarzen.info/sklep-2/