Jak zrobić mapę marzeń? - Karina Sęp | Krok po kroku

Szewc bez butów chodzi. I to przysłowie idealnie oddaje mój ostatni czas vs moja Mapa. Ostatnie trzy miesiące to było 500% normy. Codziennie.

Wieczorem padałam bez sił i mózgu, a rano od nowa. Zwykle mam 200 albo 300%  : ) I temu daję radę, bo tak lubię : ) Fakt, podołałam, tylko tak długo się nie da rady, i jest bez sensu. Bo operacja się udała, tylko pacjent może nie przeżyć. A nie o to chodzi.

Tak zaczyna się jeden ze wpisów z początku zeszłego roku. I dziś jestem w tym samym momencie życia. Jak bym niczego się nie uczyła. Wtedy zatrzymałam się i zidentyfikowałam, co dzieje w moim życiu i na mojej mapie albo raczej wtedy dwóch mapach (tu znajdziecie link do tego wpisu).

Dziś też zatrzymałam się i zaczęłam „odśnieżać” moją mapę, dając oddech mojemu życiu.  Swoją Mapę zawieszam i jak mi coś przyjdzie do głowy, dopisuję. Modyfikuję. Raz na jakiś czas drukuję z poprawkami. Na dziś nie widać już nic. Jest tak popisana i pokreślona i właśnie przeładowana jak moje obecne funkcjonowanie. Na swoje usprawiedliwienie mogę sobie tylko dać fakt, że ostatnie dwa miesiące to intensywna praca nad Zeszytem Mapowym, który właśnie idzie do drukarni i niedługo trafi do waszych rąk. Jednak nawet ja przeceniałam swoje siły witalne vs. możliwości dnia.

Czas na czystkę. Polecam wam ten zabieg jeżeli pracujecie ze swoją mapą aktywnie. Polecam wam częściej, niż ja to robię, bo któregoś dnia można się obudzić unieruchomionym przez ogrom spraw, które chcemy zrobić. A dzień jednak ma 24 h. Wciąż niezmiennie. Ja właśnie zabieram się za zrobienie miejsca na swojej Mapie Marzeń. Chociaż na chwile, zanim wpuszczę na nią Mapę Managera, bo już czeka 🙂

Tak sobie też myślę ze jak już będziecie mogli pracować z Mapą Marzeń w Zeszycie, to zawsze będzie można sięgnąć po nowy świeżutki zeszyt i zacząć od nowa. Fantastyczny pomysł.