Szukaj
Close this search box.

Droga

9,03,2023
DROGA
Otworzyłam dziś rano do śniadania świeżo zakupioną nową książkę Natalii De Barbaro – Przędza. Pierwsze kilka stron i już wiem, że będzie równie dobra jak Czuła Przewodniczka.
Czytam kilka książek równocześnie. Dotykam stron, zaznaczam markerem i kolorowymi stickerami najważniejsze zdania. Żyję z ważnymi książkami. Swoją drogą, mam nadzieję że tak samo żyjecie z moimi i bazgrzecie w środku kolorowymi pisakami.
Natalia De Barbaro pisze o rożnym postrzeganiu świata, a mi przypomniała się moja historia z ćwiczeniami. W zeszłym roku w końcu zrealizowałam swoje marzenia o treningach jeden na jeden z trenerką. Długo szłam do studia treningowego. Długo jak na mnie bo od pomysłu do realizacji minęło kilka miesięcy. Jak w końcu dotarłam tam na spotkanie wstępne zadano mi pytanie o cele jakie chcę osiągnąć, wagę, masę mięśniową, gdzie chcę więcej, a gdzie mniej i w ogóle co jest ważne do zrealizowania żebym była zadowolona. Piękne podejście. Przychodzi klient, definiuje cele i jazda.
A ja….nie miałam celów. Moim celem było przychodzenie tam i ćwiczenie. Usprawnianie. Oglądanie siebie w tym procesie. Doświadczanie własnego ciała, ale bez dzikiej napinki. Be tego, że dasz rade zrobić jeszcze 25 powtórzeń. Dam rade 2, może 3. Moim sukcesem w tej dziedzinie był fakt, że tam dotarłam i miałam zamiar od tego momentu chodzić regularnie. Tak się stało.
Czytając dziś pierwsze strony książki pomyślałam, że my kobiety faktycznie tak mamy.
Że czasem cel jest celem, ale lubimy, potrafimy i chcemy doświadczyć, dotknąć tego wszystkiego co jest dookoła. To dlatego też potrafimy robić tysiąc rzeczy na raz.
Ja wiem, że skupienie, jedna rzecz na raz, bo to lepiej i całe tomy artykułów i książek o tym powstały.
Sztuką jest znalezienie własnej drogi, własnego sposobu i umiejętność obronienia go w stosunku do oczekiwań świata i ludzi. Obronienia go w nas samych. Że dobrze robimy, że sposób jaki wybraliśmy robi nam dobrze i że intuicja i słuchanie jej to najlepsza rzecz pod słońcem.
Wróciłam do porannych ćwiczeń. Ćwiczyłam jogę wiele lat rano po wstaniu o czym wiele razy pisałam w swoich książkach. Potem nagle zrobiła się dziura czasowa. Wróciłam do porannej aktywności w innej formie. Zmieniam się, obserwuję, daje sobie uważność i możliwość zatrzymania
Wróciłam, kiedy był właściwy czas. Dla mnie.
Nie ma puenty.
Jest droga….
Bardzo dużo lat zajęło mi dostrzeżenie, że jest droga…….
I, że mogę się zatrzymywać….