Jak zrobić mapę marzeń? - Karina Sęp | Krok po kroku

Mam takie doświadczenie ze sobą i z różnymi osobami, głównie z kobietami, że w głowie, ciele i postrzeganiu siebie, mamy zdecydowanie mniej lat niż faktycznie wynika to z kalendarza. Że czujemy się na mniej lat niż mamy. To dobrze, bo to mechanizm napędzający. Według daty urodzenia, a więc kalendarza, mam czterdzieści osiem lat, ale moja świadomość i poczucie wieku oscyluje ciągle gdzieś w okolicach trzydziestu pięciu. Pamiętam taką sytuację, a miałam wtedy trzydzieści lat – zeznawałam w czyjejś sprawie, w sądzie i na pytanie, ile mam lat, odpowiedziałam – bez większego zastanowienia – że dwadzieścia. Kiedy usłyszałam wypowiedzianą na głos liczbę, to w ułamku sekundy uświadomiłam sobie, że to przecież nieprawda! Sytuacja była dosyć absurdalna i niezabawna. Natychmiast poprawiłam się i przyznałam, że mam trzydzieści lat, ale obawiam się, iż od tego momentu moja wiarygodność jako świadka była znikoma. Mam nadzieję, że sędzina nie takie rzeczy widziała i słyszała w swojej praktyce i wzięła to pod uwagę, wyrabiając sobie zdanie o mnie.

Linia Czasu – Linia Życia to narzędzie, które otwiera świadomy proces pozycjonowania się wobec samego siebie. Kiedy ludzie używają go, stawiając tę „magiczną” kropkę na linii, to ze zdumieniem odkrywają, że są, na przykład, w połowie życia. Życia, w którym jest im dobrze albo mniej dobrze, fantastycznie, przyzwoicie albo całkiem nie tak. I to działa! Zresztą, mam poczucie, że realna, prawdziwa, taka goła świadomość czegoś – także wieku – zawsze działa. Jestem zwolenniczką teorii, że „prawda nas wyzwoli”. I im jestem starsza, tym bardziej to widzę, czuję i doceniam. Może dlatego, że jakoś zawsze było mi trudno „kręcić”, bo nie mam do tego głowy. Proste, czyste formy i zasady. Wtedy mam energię na to, czego chcę i nie tracę jej na motanie się, kombinowanie i wymyślanie niestworzonych rzeczy. Ludzie stawiają kropkę na Linii Życia, mówiąc sobie: „tu jestem”. I nagle uświadamiają sobie, ile już wiedzą, umieją, ale także, że pewnych rzeczy już nie muszą robić. Zwykle mają dorastające, odchowane, bardziej lub mniej, dzieci, doświadczenie w związkach i relacjach, często jakieś pieniądze i własne miejsce do mieszkania. Mogą, w większości przypadków, uczyć się tego, czego chcą i potrzebują tego, co ich interesuje. To jest też moment, kiedy zaczynają myśleć o własnym zdrowiu i kondycji fizycznej, jeżeli do tej pory tego nie robili. Pojawia się czas na pasje. Jest to też często chwila, kiedy sobie uświadamiają, że nie mają już siły ani chęci walczyć z pewnymi ludźmi i sytuacjami, ale także, że nie muszą walczyć o rzeczy, których nie chcą – po prostu mają dość i czas się odciąć.

Fragment książki „Orgazm na szczycie”. Całość rozdziału możecie pobrać tutaj.