Gołąbki. Poszłam do osiedlowego sklepu po ketchup do gołąbków, bo okazało się, że nie mam. Wróciłam ze schabem, bo akurat był ładny i wątróbką dla kota. Bez ketchupu oczywiście.

Zeszłam piętro niżej do piwnicy, żeby wyciągnąć z zamrażalnika mięso mielone. Wróciłam do kuchni na piętro, po drodze posprzątałam pracownię, wylałam wodę spod kaloryfera, usunęłam deskę do prasowania z drogi i zwłoki zdechłego ptaka, którego przyniosły koty. Do kuchni wróciłam… bez mięsa.

Znacie? Oczywiście, że znacie.

Kiedyś potrafiłam ogarnąć wszystko. Potrafiłam ogarnąć trójkę dzieci, rybkę Wandę, lekcje judo, balet, pracę 24/7, drugą pracę, siebie, wyjazdy służbowe i Bóg wie, co jeszcze.

Dziś idę po ketchup i wracam bez ketchupu. System się przeładował. Tyrał tyle lat i parę zwojów działa wolniej.

To, co kiedyś potrafiłyśmy, to już nie wróci. I mnie jest bardzo trudno to zaakceptować, bardzo trudno przyjąć, że nie dam już rady zrobić 300%. Głową to wiem. Ale w codzienności wciąż mi się wydaje, że jednak mogę. Już coraz mniej.

Mam 56 lat. Jestem po menopauzie. I po prostu mój mózg – nie tylko ciało, bo ciało to w ogóle osobna historia – ale mózg też… jest zmęczony. W niektórych miejscach po prostu jest wypalony. Tak jak człowiek bywa wypalony w pracy.

Coraz częściej zdarzają mi się czarne dziury. Idę po coś i nie wiem po co. Wchodzę do pokoju i stoję, bo nie pamiętam, co chciałam zrobić. Ile razy zdarzyło ci się iść trzy razy do drugiego pokoju i wracać, bo zapomniałaś?

No właśnie.

A ja wciąż próbuję wycisnąć z tego mózgu więcej, zamiast dać mu odpocząć. Nie dbam o jego regenerację tak, jak powinnam. A on mówi: nie. Będzie bez ketchupu. Będzie bez mięsa. I jak chcesz zrobić gołąbki, to pójdziesz jeszcze raz. I jeszcze raz. A może jeszcze raz.

Po prostu życie.

Dlatego mówię sobie i tobie też: zadbaj o swój mózg. Umieść na swojej mapie dbanie o swój mózg. Zrób mapę po to, żeby zobaczyć, co jest naprawdę ważne. Żeby nie zajmować się pierdołami. Żeby nie tracić czasu na rzeczy i ludzi, którzy nic nie wnoszą.

Nie idź na spotkania, które są bez sensu. Nie oglądaj filmów, które nic ci nie dają – chyba że naprawdę cię relaksują. Nie bierz na siebie wszystkiego. Nie rozpraszaj energii.

Zidentyfikuj, co zabiera ci energię. W zdrowiu. W pracy. W relacjach. W wiedzy. W codzienności. Pole po polu. Zobacz, gdzie ci ucieka.

A potem zacznij to porządkować. Nie po to, żeby robić więcej. Tylko po to, żeby mieć siłę na to, co naprawdę ważne.

Przyjrzyj się sobie, kobieto. Ile masz sił i na ile ci starcza.

Do tego też służy Mapa Marzeń – Mapa Życia