Szukaj
Close this search box.

Teoria 3 nóg – cz 3

Noga Ja, Mój Kręgosłup i Core
Dziś opis trzeciej nogi.
Całą znajdziecie w Podręczniku do Mapy Marzeń i warto przemyśleć zanim zaczniecie Mapę. https://mapamarzen.info/sklep-2/
Trzecia Noga, czyli coś, co stanowi o nas samych. Tę Nogę, według mnie, ma każdy, bo po prostu… się z nią rodzi. Natomiast to, czy jest ona pielęgnowana i kształtowana właściwie, zależy na początku od naszych rodziców, bliskich, potem opiekunów i nauczycieli. Jest to moment, w którym najłatwiej naszą Trzecią Nogę, czyli Nogę Naszego Ja, zdeformować, zatrzymać w rozwoju na dziesiątki lat. Albo całkowicie zniszczyć. W okresie dojrzałości, kiedy już jesteśmy samodzielni, dbanie o nią, jej ewentualna restrukturyzacja czy renowacja, zależą od nas samych. Bywa, że jako dojrzali ludzie, potrzebujemy skonstruować ją zupełnie od nowa.
Trzecia Noga wyrasta wprost z naszego kręgosłupa. A, według mnie, jest naszą osią, która zaczyna się w gadzim mózgu, idzie przez rdzeń, a następnie przez kość ogonową, aby stać się trzecim i jednocześnie centralnym punktem podparcia. To taki ogon, w jaki wyposażone były postacie w filmie Avatar albo prehistoryczne dinozaury. Tak jak gadzi mózg jest bezwarunkowo odpowiedzialny za nasze fizyczne przeżycie, uruchamiając w odpowiednim momencie pokłady siły, wytrzymałości i odporności na ból, tak Trzecia Noga, metaforycznie rzecz ujmując, staje się źródłem mocy i kondycji psychicznej. Gadzi mózg jest prymitywnym mechanizmem, który poprzez atak, ucieczkę lub zastygnięcie w bezruchu, chroni nasze życie. Można powiedzieć, że Trzecia Noga zachowuje się w podobny sposób. Kiedy mamy poczucie bezpieczeństwa, sprzyjają nam okoliczności i warunki rozwoju, Trzecia Noga rośnie i rozwija się, już od dzieciństwa dając nam dobre oparcie. Kiedy jednak poczucie bezpieczeństwa, akceptacja czy własne terytorium są zagrożone albo gwałcone w jakiś sposób, to najpierw walczymy o tę Trzecią Nogę. A kiedy nie dajemy rady, salwujemy się ucieczką w głąb siebie, w chorobę lub w granie nie swoich ról życiowych. W ekstremalnych przypadkach, kiedy przez długi czas zaprzeczamy sobie, żyjemy w niezgodzie ze swoją naturą, talentami i zasobami, to Noga Prawdziwego Ja zastyga w bezruchu, kurczy się, a nawet obumiera.
Trzecia Noga to kwintesencja tego, z czym przychodzimy na świat. To zestaw darów, umiejętności, talentów, możliwości, poziomu inteligencji i wszystkiego, co nas kształtuje. Stephen Covey w 7 nawykach skutecznego działania pisał o tym, że każdy z nas rodzi się z czterema darami: samoświadomości, sumienia, niezależnej woli i twórczej wyobraźni. Lubię ten podział i według mnie jest on z pewnością składową Ja. Samoświadomość pozwala nam dostrzegać to, co dzieje się w naszym życiu, jak to mówi moja przyjaciółka – „z rozumem w oku”. Sumienie pozwala ocenić to, co dzieje się wokół nas i odróżnić dobro od zła.
Wolna wola – wybrać i podejmować decyzje, co chcemy robić, a czego robić nie będziemy. Natomiast wyobraźnia pozwala tworzyć takie scenariusze życia, na które jesteśmy gotowi.
Oprócz tych wymienionych przez Coveya przychodzimy też na świat z wieloma innymi darami, umiejętnościami i możliwościami. Jedynie od tego, jak układa się nasze życie, zależy, czy rozwijamy je, czy też, na przykład, zostaną one niedostrzeżone lub zduszone już w zarodku.
Każdy z nas rodzi się dobry, mądry, wolny i niezależny. Akceptujemy siebie na dzień dobry, szanujemy i mamy wysokie poczucie własnej wartości oraz pewność, że możemy przenosić góry. Rodzimy się z poczuciem, że świat jest bezpieczny i wolny, a my – niezależni i mogący spełnić każde marzenie. Mamy poczucie bycia kimś ważnym i szanowanym. To idealistyczny obraz, wiem. Ale wiem też, że czasem otwieramy oczy, nabieramy powietrza w płuca, a wtedy okazuje się, w trakcie kolejnych dni, tygodni, miesięcy i lat życia, a to wszystko niekoniecznie tak działa i jest tak pięknie, jakbyśmy chcieli.
W dobrym scenariuszu nasze Ja jest szanowane, zauważone i pielęgnowane, a talenty dostrzeżone i rozwijane. Rodzina, opiekunowie i nauczyciele budują nas, obdarzają swobodą i czuwają nad harmonijnym rozwojem. Stawiają nam rozsądne granice, motywują, kształcą i pozwalają doświadczać. Nasze Ja zostaje w ten sposób ukształtowane jako silna Noga, na której możemy się bezpiecznie i pewnie wspierać. Ilu znacie takich ludzi? Ja, niestety, niewielu. Moje Ja i moje talenty zostały w dzieciństwie niespecjalnie zaopiekowane. Nie nauczono mnie szacunku do siebie ani poważania siebie. Nie zadbano też o wiele rzeczy w sferze emocjonalnej. Kluczowe w moim życiu było wykształcenie, wychowanie i postępowanie w zgodzie z ówczesnymi normami i systemem rodziny. Swoje Ja uświadomiłam sobie i oceniłam własnym mózgiem, ciałem, duchem i emocjami, dopiero będąc osobą dorosłą. I to wtedy dokonałam wyboru siebie. Stałam się taką, jaką chciałam być. Podobnie jak ja wielu ludzi z pokolenia czterdzieści plus nie ma dobrze zaopiekowanej Trzeciej Nogi. Mam poczucie, że to właśnie dopiero nasze pokolenie, jako rodzice, potrafi dzieciom dać to, co ważne i zadbać o ich Trzecie Nogi. Bo z własnego doświadczenia wiemy, jak jest to istotne i jak bardzo waży na całym życiu. Popełniamy wiele błędów, ale widać wyraźnie, że nasza świadomość jest zdecydowanie większa, a wykorzystanie darów, o których pisał Covey, lepsze.
W tym miejscu chcę też podkreślić istotną dla mnie rzecz. Ważnym etapem samoświadomości jest zrozumienie, że nasi rodzice wychowali nas najlepiej, jak potrafili w czasach trudnych powojennych i w czasach PRL-owskiej codzienności. Akceptacja tego, jak nas wychowali i co dali, to kolejny krok. Dla wielu następnym krokiem jest zdolność wybaczania tego, ciężkiego niejednokrotnie, bagażu, którym zostaliśmy obarczeni. Często czytam o wybaczeniu. Że to klucz do wielu rzeczy – do siebie i do dobrego życia. Dla mnie tym kluczem jest zrozumienie. Akceptację przerabiam, a wybaczanie… słabo mi idzie. Może w następnym życiu.