Szukaj
Close this search box.

Teoria 3 nóg – cz 4

Dziś ostatnia, najważniejsza część Teorii Trzech Nóg. Dla niektórych najtrudniejsza….
Całą znajdziecie w Podręczniku do Mapy Marzeń i warto przemyśleć zanim zaczniecie Mapę. https://mapamarzen.info/sklep-2/
Serce
Gdyby zakończyć opis teorii Trzech Nóg w tym miejscu, to zabraknie czegoś bardzo ważnego – mianowicie serca. We wszystkim, co robię, w każdym narzędziu i schemacie, pamiętam o tym, że najważniejsze jest serce. Bo ono, czy to na końcu czy na początku, ale zawsze, definiuje nasze działania.
Moje życie i wychowanie ukształtowały mnie tak, że… zamknęłam serce na samym początku drogi życiowej. Po prostu po to, żeby się chronić. Przez wiele lat organem dominującym i rządzącym w moim życiu była głowa. Rozum, wiedza i bardzo twarde kompetencje.
Moja mama często zresztą mówiła, że jestem „bez serca” albo że mam „serce z lodu”. Zawsze myślałam, że to moja wina, że taka jestem. Sporo czasu i lat terapii zajęło mi zrozumienie, że to nieprawda. Na skutek różnych okoliczności i wydarzeń moje serce w dzieciństwie i młodości nie miało szansy otworzyć się na świat i ludzi. Dopiero jako dorosła osoba zadbałam o swój krwiobieg i żywe, ciepłe serce.
To nie jest łatwe uruchomić serce w środku siebie.
Rozbić betonowe i metalowe zbrojone osłony.
Bo z czasem, chroniąc serce, cementujemy się na stałe, na amen i do imentu.
Dodatkowo – w procesie odnajdywania Nogi Ja, który to rozpoczął się kilkanaście lat temu – okazało się, że nie funkcjonuje u mnie połączenie między mózgiem a sercem. Powoli wypracowywałam i reaktywowałam u siebie tę ścieżkę, najpierw odszukując intuicję, potem odnajdując mądrość i marzenia. Odszukując siebie. Kiedyś pewna osoba powiedziała mi: „Już masz połączenie w dół, od mózgu do serca. Teraz popracuj nad tym, aby autostrada była w obie strony”. A więc pracuję. Bardzo lubię rzeźbę Paige Bradley Medytująca kobieta, bo pokazuje ona tę pękającą skorupę, z którą zmagam się i ja. Podobnie jak i wielu innych ludzi.
To o co właściwie chodzi z tym sercem? Serce to czucie, odczuwanie. To wrażliwość i, w rezultacie, uruchomienie wszystkich zmysłów na możliwie najwyższym poziomie. To spowodowanie, aby nasz krwiobieg dobrze działał. Mówię tu oczywiście o przenośnym krwiobiegu, ale nie zaniedbujcie też tego fizycznego. Serce to miłość, witalność, energia, chęć i siła do życia. To poczucie celu życia i bycia, to sens i logos, o którym pisał Viktor E. Frankl w swojej książce Człowiek w poszukiwaniu sensu. To francuskie joie de vivre i amerykański fun. Japońskie ikigai i duńskie hygge.
Próbując określić sens życia dla każdego z osobna, zaczynając z kimś pracę, jako pierwsze stawiam często pytania: „Po co wstajesz z łóżka? Czy jest coś, co powoduje, że ci się chce, że masz siłę, wolę, energię i witalność? Czy kiedy otwierasz oczy, to chcesz zniknąć, czy też uśmiechasz się, bo jest OK, jest dobrze
i zapewne coś ciekawego cię spotka?”.
Jeżeli chce nam się zniknąć i trwa to już od jakiegoś czasu, a wokół nikogo chętnego i właściwego do pomocy, to sugeruję poszukać rady i wsparcia fachowca. Bo zawsze warto odnaleźć to, co jest naszym sercem i co spowoduje, że nam się będzie chciało.
Osobiście lubię stwierdzenie, które pojawiło się na jednym z warsztatów, w którym uczestniczyłam wiele lat temu. Mówi ono o tym, że jest taki stan ducha i ciała, w którym „jestem chętna”.
Jestem znana z tego, że ogólnie rzecz biorąc, „jestem chętna”. Zazwyczaj mi się chce. Co prawda ostatnio moje „chcenie” zostało nieco zaburzone przez proces, którego się nie spodziewałam, czyli wiek i ograniczenia z tego wynikające. Wciąż jednak „mi się chce”. Tylko czasami brakuje sił. Pracuję nad tym, co wyrzucić i ograniczyć, ale też jak i gdzie ładować baterie, żeby ciągle móc zrobić to wszystko, co chcę i tak, jak chcę. Dla mnie coraz bardziej prawdziwe jest zdanie: „Jesteś już w takim wieku, że nie zdążysz zrobić wszystkiego. Czas więc zacząć wybierać swoje gwiazdki z nieba”.
Domykając Teorię Trzech Nóg, których utrzymanie i stan wydają mi się być kluczowe w ocenie naszej aktualnej sytuacji, pomyślcie, jakie wy macie nogi? Z czego się składają? Które macie, a które wcale nie zaistniały? Czy wystarczy wam to, co macie? Może czas na odnalezienie albo zbudowanie od nowa którejś z nich? Może czas na Ja? A może czas na niezależność finansową albo spełnienie zawodowe? Stworzenie domu i codzienne gotowanie obiadów? A może czas na pracę humanitarną w Indiach albo Afryce, bo to Ja nigdy niezrealizowane? A może aktualna droga zawodowa to w ogóle nie ta Noga, tylko mylenie pojęć i trzeba ją wymienić na inną? Na jakich Nogach stoicie? Jaka jest ich jakość i moc? Czy to są w ogóle wasze Nogi?
Wstańcie rano i wiedzcie, że stoicie stabilnie. Że macie siebie i wszystkie Trzy Nogi. Harmonijnie zbudowane i dające pewne oparcie. Że macie siłę i moc iść w życie, mieć się dobrze i robić sobie dobrze. Postępować ze sobą dobrze dziś i każdego następnego dnia.
Chodzi o to, aby wstając rano, wiedzieć, po co się wstaje. A kiedy już wstaniecie, to czuć, że macie na czym stać. Mocno i stabilnie. Bo wystarczająco wiele zdarzy się w ciągu dnia, tygodnia czy miesiąca rzeczy i spraw, które zachwieją was, a nawet przewrócą.
Badajcie i sprawdzajcie Nogi. Im jesteśmy starsi i dojrzalsi, tym Noga Ja bardziej nas stabilizuje i pomaga. Wplatając swoje Ja w dwie pozostałe nogi – lepiej i pewniej stoimy.