Proces robienia mapy marzeń to nie jest tylko ciekawa zabawa przy z kolorowymi obrazkami i napisami. To często konfrontacja z prawdą, z samą sobą. To moment, w którym stajesz przed lustrem i zdejmujesz maski, które nosisz czasem od lat.
Mapa wyciąga wszystko na stół. Jak puzzle wysypane z pudełka. Nagle widzisz cały obraz – nie ten, który pokazujesz światu, ale ten prawdziwy. Z bałaganu zaczyna wyłaniać się struktura. A bałagan, jak wiadomo, zaciemnia obraz. Spod warstwy przyzwyczajeń, lęków, „bo tak zawsze było”, często w ogóle nie widać ciebie.
W każdym z pól Mapy Marzeń w swojej książce pokazuję, jak wyrzucać to, co już nie jest potrzebne. Jak przestać spotykać się z ludźmi, którzy ci nie służą. Jak przestać robić rzeczy tylko dlatego, że zawsze je robiłaś. I jak wyjść ze związku, który dawno przestał być związkiem.
Przez ostatnie piętnaście lat widziałam mapy, podczas robienia których zapadały decyzje o rozwodzie. I nie dotyczyło to tylko kobiet. Mężczyźni również dochodzili do momentu prawdy. Nie dlatego, że ktoś im coś doradził. Dlatego, że zobaczyli cały obraz swojego życia.
Kiedy przerabiasz pole różowe – miłość, relacje, partnerstwo – nagle może się okazać, że tej relacji już tam nie ma. Że są tylko wspólne rachunki, przyzwyczajenie, może wspólny kalendarz, czasem wakcje. Że próby były pierwsze, drugie, trzecie. Że żyjecie obok siebie. Że nie ma bliskości, nie ma ekscytacji, nie ma dotyku, nie ma spojrzenia, które mówi „chcę z tobą być”.
Nie zawsze chodzi o dzieci. Nie zawsze o kredyt. Nie zawsze o pieniądze. Czasem rzeczy po prostu się wypalają. A my tkwimy, bo łatwiej udawać niż podjąć decyzję.
Mapa daje impuls. Do rozwodu, terapii, naprawy relacji. Albo do jej zakończenia.
Daje impuls do zadbania o zdrowie, zmiany pracy, powrotu do przyjaciela, z którym zerwałaś kontakt. Do zmiany zawodu, podjęcia podróży, którą odkładasz od lat, do zmiany patrzenia na świat.
Mapa nie służy tylko do dokładania rzeczy do życia. Służy także do odejmowania. Do zamykania. Do kończenia.
Bo czasem największą zmianą nie jest nowy cel, tylko odwaga, żeby przestać tkwić w czymś, co już nie żyje.
Nie musisz nawet robić spektakularnej, graficznej mapy. Czasem samo czytanie, samo przejście przez proces, samo zadanie sobie odpowiednich pytań uruchamia system. Uruchamia decyzję. Uruchamia ruch.
Jeśli utknęłaś. Jeśli tkwisz w zawieszeniu. Jeśli czujesz, że coś jest nie tak, ale boisz się to nazwać – zrób Mapę Marzeń.
A potem zapytaj siebie uczciwie:
Czy chcę tu zostać?
Czy chcę tak dalej?
Czy to jest moje życie?
Bo mapa nie zmienia świata.
Mapa zmienia ciebie.
A kiedy zmieniasz siebie – zmienia się wszystko.